gry dla dziewczyn gry java prace magisterskie
Zawahałam się, jakbym się bała tego powrotu. Przywitał mnie ten sam zapach, co dawniej. Paździerzowy, lniany, zbożowy. Zapach spichrza. Na półkach mało towaru, kupujących zero.
- Dlaczego tak? - zapytałam żałośnie, bo smutno mi się zrobiło, że to, co kiedyś było jedyną szansą i możliwością, dziś sturlało się do upadającego sklepiku rzeczy mało atrakcyjnych.
- Reorganizujemy się, a co z tego wyniknie, pojęcia nie mamy. Może w ogóle przestaniemy istnieć?
Stałyśmy dobre pół godziny pochłonięte rozmową z panią o miłym, zbożowym uśmiechu. Słuchałam wywodu o konieczności przeobrażenia centralistycznej Cepelii w pomniejsze kółka spółdzielcze lub nawet całkiem prywatne, a oczami wodziłam po cudnie granatowym w białe kropki fajansowym serwisie, ustawionym na jasnej, soczyście zheblowanej półce. Przyrównywałam go do stada wesołych, dropiatych perliczek skaczących beztrosko po zrujnowanym domostwie. Ale kupić go nie chciałam, bo nie był mi potrzebny. Kupiłam więc tylko koszyczek na chleb, bo wydawało mi się, że muszę stąd wynieść dla domu Agaty cokolwiek, co będzie pokoleniową sztafetą tradycji jej matek, dla których nowoczesna IKEA jest wprawdzie ósmym cudem świata, lecz dla ich potrzeb zbyt anonimowym.
prawnik Warszawa projekty domów imadła